[45] "Wyśnione miejsca"- Brenna Yovanoff

 "Prawo doskonałości. Wrażenie, jakie wywołujemy, jest odwrotnie proporcjonalne do tego, co ludzie wiedzą na nasz temat."


Autor: Brenna Yovanoff
Tytuł: "Wyśnione miejsca"
Tytuł oryginału: "Places No One Knows"
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte 
Data wydania: 17 sierpnia 2016 r. 
Liczba stron:  360
Kategoria: literatura młodzieżowa
Skończyłam czytać: 25.05.2017 r.
Książka bierze udział w wyzwaniu: 73 książki na 2017 r. ( 28/73)




Waverly zawsze pilna i przygotowana na lekcje uczennica, można by rzec o niej idealna, bez problemowa dziewczyna i Marshall chłopak, który do nikogo zbytnio się nie odzywa, oprócz swojego przyjaciela Olly'ego, z mnóstwem problemów. O tej dwójce każdy by powiedział, że to przeciwieństwa i wcale siebie nie znają, jednak spotykają się we śnie, mówią sobie rzeczy o których nie wie prawie nikt i których nie ośmieliliby powiedzieć w dzień. 


"ZAGINĄŁ JEDNOROŻEC  Ktokolwiek widział, niech idzie do lekarza. Kompletnych popaprańców przyjmują poza kolejką."


"Wyśnione miejsca",  o tej książce było multum pozytywnych recenzji, jednak teraz można spotkać min. na blogu coraz więcej tych negatywnych. Ja kiedy zobaczyłam książkę stwierdziłam, że musi być bardzo dobra. Okładka po prostu no przewspaniała, całe wydanie jest naprawdę śliczne, a opis dziewczyna i chłopak o dwóch twarzach spotykają się we śnie, a na jawie prawie ze sobą nie rozmawiali. Motyw snu, jak dla mnie strzał w 10, uwielbiam takie książki, a nie jest ich dużo. Oczekiwania miałam, więc wysokie i rozczarowałam się. 


"Świat zawsze działa według określonych zasad. To, że nie potrafimy ich pojąć, nie oznacza, że nie istnieją."



Książka jest opowiada z perspektywy Waverly i Marshall'a. Waverly, jej narracja od początku mnie irytowała, więc pomyślałam, że ze strony Marshall'a będzie lepiej. Tak się nie stało, było jeszcze gorzej. Przez co czytałam książkę sporo czasu, jednak z czasem przyzwyczaiłam się do bohaterów. I nie było tak źle, ale to dopiero po przeczytaniu większej połowy książki. 

"... żeby znaleźć kogoś, kto naprawdę cię rozumie, trzeba mieć farta, ale potem wszystko zależy od ciebie. Jeśli pokazujesz ludziom, że są dla ciebie ważni, zapamiętają to."


Waverly jest wzorową uczennicą, ze średnią ocen 5:0, zawsze przygotowana na lekcje. Żyje w rodzinie, w której jej matka jest psychologiem nie ma czegoś takiego jak problemy, a uczucia są mało ważne. Waverly uwielbia biegać, daje jej to jedyną radość w życiu. Marshall jego rodzice są wiecznie pokłóceni, często pije alkohol, pali papierosy, aby choć na chwilę pozbyć się problemów. Pomimo to, bohater jest bardzo wrażliwy. To pokrótce główni bohaterowie. Olly, nie wiem jakim miał być bohaterem i jaką rolę odegrał w książce. Autumn ( fajne imię) jedyna postać, którą zrozumiałam, czemu jest w tej książce, przeszła metamorfozę, ale toi tak było strasznie dziwne, jak z dnia na dzień się nagle zaprzyjaźniła. Merabith ( wydaje mi się, że tak się to pisało) nie, strasznie mnie dobijała, a ta kłótnia na końcu, nawet nie wiem czemu i o co. Główni bohaterowie bywali strasznie irytujący, zwłaszcza Waverly. Nie rozumiałam ich niektórych kwestii, czasem miałam ochotę się z nich śmiać.


"Przy niej czuje, że życie może być lepsze. Sprawia, że chcę być odważniejszy. Staram się być szczery, kiedy jestem z nią. Staram się być prawdziwy. Liczy się, ze bez niej nigdy nie będę tak dobry."


Akcja działa się szybko, a książka dłużyła. Wątek miłosny, został wprowadzony za szybko, dużo za szybko. Styl autorki jest trochę ciężki, ale da się do niego przyzwyczaić, ja książkę podzieliłabym na dwie części. Pierwszą połowę na tą słabszą i drugą połowę na tą lepszą. 
   Wątek snu, tych spotkań na jawie okazał się fatalny. Szukałam w nim deski ratunkowej, a poszłam na dno. Liczyłam na odrobinę fantastyki, że to będzie magiczne jak się spotkają w czasie snu, wyszło to jednak całkowicie inaczej. 

"Jestem niematerialna. Jestem ulotną, nieodgadnioną istotą zamieszkującą swój umysł, niemal całkowicie zmyśloną. Siedzę tu razem z nim, ale równie dobrze mogłabym w tej chwili znaleźć się w sonecie, zamieszkać w cząsteczce organicznej czy wniknąć w zadanie matematyczne."


 Czas na plusy książki. Prześliczne wydanie, już wspominałam, że jest cudowna. Jedyna dobrze wykreowana bohaterka- Autumn. Druga część książki, z pewnym niedociągnięciami, ale lepsza, styl autorki bardziej przyjemny i lekki. 

Podsumowując: "Wyśnione miejsca" to książka ze słabo wykreowanymi bohaterami, niewykorzystanym pomysłem na naprawdę fajną książkę. Bardzo się rozczarowałam, bo liczyłam na naprawdę coś niesamowitego, czego zabrakło. 

Czytaliście? A może Wam się podobała, z chęcią poznam Wasze opinie. 








Udostępnij ten post

24 komentarze :

  1. Czytałam dużo negatywnych recenzji tej książki, ale chcę spróbować :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat Tobie się spodoba :D

      Usuń
  2. Oprócz okładki nic mnie do tej książki nie ciągnie. Coś mnie od niej odpycha.

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest prześlicznaa *.*

      Usuń
  3. Szkoda, że potencjał książki nie został wykorzystany.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam już kilka opinii na temat tej książki i żadna mnie nie zachwyciła więc chyba ją sobie daruje :)

    Pozdrawiam Agaa
    ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz przeważają te negatywne opinie :(

      Usuń
  5. Kiedyś miałam na nia ochotę, ale potem zaczęłam czytać negatywne opinie i sie zniechęciłam, i jak widzę chyba słusznie, że nie sięgnęłam po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to tak, ja sięgnęłam, bo akurat miałam na półce :D

      Usuń
  6. Zgadzam się z tobą w stu procentach. Skusiły mnie dobre opinie i przede wszystkim ta okładka... No a okazało się, że niestety wyszła z tego słaba książka. Waverly jak na razie jest moją najbardziej znienawidzoną bohaterką.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i mi się nie spodobała.. Dałam jej 4/10 Zabrakło mi tak prawie wszystkiego XD No a tak poważnie to słaba, bardzo słaba książka.. Dłużyła mi się i nudziłam się strasznie.. Ale masz rację okładka jest przepiękna <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, taką samą ocenę przyznałam :)

      Usuń
  8. W pewnym momencie na tą książkę był MEGA szał. Ona była po prostu wszędzie. Myślałam nad jej kupnem, ale chyba zrezygnuję nawet z czytania. Straszny bubel :/
    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  9. ,,Wyśnione Miejsca" zbierają dość średnie opinie, po czym wnioskuję, że jest to dość przeciętna pozycja. Wprawdzie mam zamiar po nią sięgnąć, choćbym miała zanudzić się na amen, ale robię to tylko ze względu na okładkę, która kurcze jest przepiękna!
    Na początku zaciekawiła mnie historia, bo wydaje mi się, że czegoś takiego jeszcze nie było.
    Jeśli w lato będę miała jeszcze trochę czasu wolnego (praktycznie na cały lipiec i sierpień mam już zaplanowane to co będę czytać XD) to może sięgnę. Nic nie stracę, a jeśli mi się spodoba to jeszcze zyskam, np. nowego książkowego męża czy coś :D
    Jak zwykle recenzja bardzo dobrze napisana i wiem, że się powtarzam ale przez tekst się płynie błyskawicznie :D
    Pozdrawiam cieplutko! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, tak samo myślałam, no i miałam okazję :D Dziękuje ♥♥♥

      Usuń
  10. Skoro jedną z rzeczy, która najbardziej podobała Ci się w tej książce była okładka, to chyba sporo mówi o jej treści. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam i uważam ją za jedną z najgorszych książek jakie poznałam :( A szkoda, bo ma taką cudowną okładkę ;(

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham okładkę. Z treścią trochę słabo...

    OdpowiedzUsuń