[23] "Silver pierwsza księga snów"- Kerstin Gier



 Twój dom jest tam, gdzie twoje książki.



Autor: Kerstin Gier
Tytuł: Silver Pierwsza księga snów
Tytuł oryginału: Silber: Das erste Buch der Träume
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 416 
Kategoria: Literatura młodzieżowa 
Data wydania: 2 czerwca 2016 r.
Skończyłam czytać: 26.12.16 r. 





Uwaga: Recenzja może zawierać same Ochi! i Achi! 

Opis 

Olivia Silver od zawsze miewała dziwne sny, ale po kolejnej przeprowadzce do Londynu, one się nasiliły. W snach pojawiają się drzwi z klamką w kształcie jaszczurki. Pojawia się tam czterech chłopców, co mogłoby się nie wydawać dziwne, ale Liv ich zna ze szkoły. Co mogą oznaczać sny Liv? 

Opinia

Opis nie jest zbyt piękny, ale nie chcę Wam spoilerować, a po za tym wczoraj napisałam tą recenzję i nie zgadniecie magicznie się usunęła. Z twórczością Kerstin Gier, spotykam się nie po raz pierwszy. Autorka słynie głównie z Trylogii Czasu, która po części zaczęła moją przygodę z czytaniem. Możecie się domyślić, że to jeden z powodów dla których sięgnęłam po tą pozycję. Otóż są jeszcze dwa: zachęcająca fabuła, opis z książki może bardziej Was zachęcić niż mój, ale starałam się, oraz wspaniałe wydanie o którym nie można nie wspomnieć, więcej trochę później. Liv jest zwyczajną dziewczyną, która przeprowadza się po rozwodzie rodziców, nie jest dla niej to jakąś nowością. Przeprowadza się po raz ósmy, więc pierwszy dzień szkoły i wszystko przechodziła już kilka razy. Razem z Mią, młodszą siostrą, nawet się cieszą z przeprowadzki, chcą w końcu odpocząć w wiejskim domku. Ale jak zwykle idzie coś nie tak, na miejscu dziewczynki się dowiadują, że będą chodzić do jakiejś szkoły, a mieszkać w jakimś Londyńskim mieszkaniu. Co jeszcze się zmienia, podczas pobytu w Londynie. Sny Liv. Trochę mroczny temat, ale tak Liv śni znajduje się w dziwnych miejscach czarne korytarze, cmentarze. Zawsze widzi drzwi z klamką w kształcie jaszczurki.W snach widzi też czterech chłopców, mogłoby uchodzić to za zwyczajne, gdyby nie to, że Liv zna ich ze szkoły. Po obudzeniu Liv zawsze pamięta sny. 

Nigdzie indziej nie poznasz człowieka lepiej ani nigdzie nie dowiesz się więcej o jego tajemnicach niż we śnie.

Zacznijmy od pozytywnych stron książki.  Dużą rolę odegrały sny, które były ciekawe, ale i przyprawiające o dreszcze. Kilka kwestii zostało poświęconych tym pantogramom, czy jakoś tak to się pisze i demonom. Kojarzycie takie oko z horrorów, ja miałam je często przed oczami. Czasami, pojawiały się wpisy jakiegoś bloga Tittle- Tattle o ile się nie mylę, które tworzyła Secrey, (chyba tak się pisze).  Te wpisy pomimo mojego zaskoczenia, bardzo mi się spodobały. Ciekawi mnie kto nią jest, zwłaszcza, że dużo pisze o Liv i czterech chłopcach. Musi mieć sporo źródeł informacji, bo wie o rzeczach, których nikt by się nie spodziewał.  Niektóre decyzje bohaterów, wydają się bezmyślne. Jakby się nie bali konsekwencji.  A i jakby mogło nie zabraknąć humoru w powieściach Pani Gier. Liv i jej riposty często mnie rozbawiały. Co ja mówię, chichrałam się jak opętana do książki, co mogło wyglądać dziwniee. Ale co lepsza, jeśli Liv się nie odzywała , to Mia potrafiła to naprawdę wykorzystać i pocisnąć.  Warto wspomnieć o wątku romantycznym. Myślałam, że będzie tego za dużo. Sny, nowa szkoła i jeszcze wątek miłosny?! Ale nie, duże doświadczenie pisarki można było w tych momentach dostrzec.  Nie wprowadza od razu, że bohaterka się kocha w całej czwórce, tak nie jest xD  Dzieje się to powoli, co nie oznacza, że akcja jest wolna, wręcz przeciwnie. Pisarka nie narzuca wszystkiego na raz, tylko każde zdarzenia są uporządkowane i dzieję się stopniowo. 

Bohaterzy 

Liv jest główną bohaterką, i nie jest jakąś niezdarą czy wiecznie użalającą się nad sobą osobą. Jest zdecydowana, pewna siebie i zna kung-fu. Potrafi pocisnąć innym, swoimi ripostami. Ma młodszą siostrę Mię, którą uwielbiam. Niewiele jest teraz książek w których o  rodzeństwie jest naprawdę sporo, w każdym razie jest to jednym z kolejnych plusów historii.  Mia jest naprawdę świetna, momentami znajdywałam z nią wspólne cechy. Często jest tak, że widzimy siebie w roli głównego bohatera, a w tej książce czułam się jak  Mia, która była urocza, często mówiła tak po prostu nie okłamywała innych, ani nie była się ich opinii. Rzucała też zabawne komentarze. Taka jest Mia. Jeśli chodzi o mamę dziewczynek, to nie była ona idealna, a momentami mnie denerwowała. Ale kto się nie kłóci z rodzicami... To tyle, dalej mamy słynny "gang czterech blondasów", (tylko ja tak mówię, wybaczcie). Henry, Grayson, Arthur i Jasper. Najbardziej nie lubiłam z nich Arthura, od samego początku. Najzabawniejsze jest to jak Kerstin Gier opisuje ich, z tyłu książki mamy opisane krótko kto kim jest. Co czasami jest bardzo przydatne. Jasper potrafił mnie rozśmieszyć, nadal się chichram z jednej rzeczy. Grayson, chyba najbardziej poważny, a czasem denerwujący. Henrego polubiłam z nich najbardziej.  Oprócz tych bohaterów jest jeszcze oczywiście Lottie, niania Liv i Mii, Florence czyli siostra Graysona i inne postacie. 

Wygląd 

Każdy kto wiedział książkę nie może zaprzeczyć, że jest naprawdę piękna. Okładka w niektórych miejscach jest lekko wypukła. Na niej jest jaszczurka, drzwi, kwiaty te przerażające oko. Wszystko jest zgodne z fabułą i jest prześliczne. W środku mamy pełno oczek, na których jest akt własności, który jak zobaczyłam to byłam taka zadowolona. Ale to nie koniec w środku mamy piękne wyrastające kwiatki, i nie jest ich za dużo, bo nie są na każdej stronie. Czcionka jest duża, co ułatwia czytanie, a numery stron mają inną czcionkę.

Styl 

Tutaj można zobaczyć ogromne doświadczenie autorki, potrafi wplatać zdarzenia bardzo umiejętnie, a oprócz tego język wypowiedzi jest humorystyczny i zrozumiały. Akcja się nie wlecze, ale też nie są jest jakaś bardzo szybka. Wszystko dzieje się normalnym tempem, no dobrze momentami jest szybciej. A historia wciąga, że nie można się od niej oderwać. 



(…)Zmykaj stąd!-Wykonał gest, jakby odganiał muchę.- Powiedziałem:
zmiataj, serowa panienko! Sio!
Nie ruszyłam się z miejsca, wywołując u niego konsternację.
-Dlaczego ona nie znika?
-Może dlatego, że nie reaguję na ,,serową panienkę”, kretynie-odparłam.


Wydania 

Okładka książki Dream A Little Dream
Okładka książki Silver. Pierwsza księga snów



Okładka książki Silver. Druga księga snówPoza tym  to jeszcze nie koniec, a początek księgi snów. 








Moja ocena: 10/10 


Podsumowując 

"Silver Pierwsza księga snów" jest przyjemna i lekka. Polecam ją każdemu, kto chce trochę pofantazjować i dowiedzieć się więcej o snach, które są naprawdę mroczne i ciekawe. Przy lekturze można nieźle się pobawić w detektywa. 

Udostępnij ten post

8 komentarzy :

  1. Uwielbiam okładki tej serii! :D
    Mam już te dwa tomiki, czekają tylko na przeczytanie. Po Twojej recenzji wnioskuję, że będzie to super przygoda! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę się doczekać, aż dopadnę drugi tom! :)

      Usuń
  2. Długo zwlekałam z przeczytaniem tej serii mimo, że Trylogia czasu jest jedną z moich ulubionych. Ale recenzja brzmi zachęcająco, że chyba kupię sobie swój własny egzemplarz i przeczytam.
    I te okładki <3
    Pozdrawiam :)
    http://life-ishappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto, i pięknie wyglądają na półce ♥

      Usuń
  3. Czytałam oba tomy i to naprawdę świetna seria :) Uwielbiam tę lekkość Gier. No i nie można wspomnieć o niesamowitym wydaniu Media Rodziny, brawa dla nich :)Z niecierpliwością czekam na kolejny tom :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam autorkę i obie części księgi snów, czekam na ostatnią. I jest mi już smutno, że to koniec kolejnej równie udanej trylogii.

    OdpowiedzUsuń