Książka, od której zaczęła się moja magiczna przygoda z czytaniem.

Cześć kochani!

Każda historia z czytaniem zawsze zaczyna się od jakiejś książki, która jest dla nas przełomem. Dziś swoją historią podzielę się z Wami. Historię opowiem Wam w ramach wyzwania Mój pierwszy raz . A Wy bierzecie udział? Jeśli nie to zachęcam Was. Twórczynią tego świetnego wyzwania jest blog Zajęcza Nora , możecie dowiedzieć się tam więcej o wyzwaniu. 





Historię z czytaniem zaczynają się różnie, zazwyczaj po prostu czytamy od dziecka, i tak jest też w moim przypadku, czytałam od kąt się nauczyłam mówić, z przyjemnością czytałam lektury, zdobywałam nawet nagrody za to w 1-3, że czytałam mega dużo nawet po nad 40 książek, ale były cieniutkie. Jednak dla mnie przełomową książką była pierwsza część trylogii czasu "Czerwień Rubinu". Książkę przeczytałam w wakacje, jak szłam do czwartej klasy. Wiem wszyscy takie zdziwienie, że w wakacje zaczęła się moja przygoda z czytaniem, ale kurna tak nudziło mi się i poszłam do mojej cztery lata starszej siostry, ona mi dała książkę powiedziała coś w stylu: " Masz to czytaj, i nie zawracaj mi głowy". Ja, że nie miałam co robić wzięłam książkę i zaczęłam czytać. Książka mnie naprawdę wciągnęła, czytałam ją 4 dni, normalnie krócej bym przeczytała, ale wtedy byłam taka szczęśliwa i podekscytowana. Niedługo po tem, Natalka miała 2 i 3 część. No i ja jak to upierdliwa ja poleciałam do niej jak ona skończyła czytać, żeby mi dała. I tu się zawiodłam, nie dała mi wypaliła coś w stylu "To nie jest książka dla dzieci, pogadamy jak urośniesz" O dalszych losach Gwendolyn zapomniałam i po kilku latach w 2016 roku zobaczyłam na fb "Zieleń Szmaragdu" film już w kinach i takie nie no kojarzę ten tytuł kurczę to 3 cześć no i nie no Olka musisz to przeczytać, jak mogłaś zapomnieć. I skończyłam całą trylogię. Tak, więc u mnie zaczęło się od "Czerwień Rubinu" potem już jakoś samo się czytało, po prostu całe dni books, books I love books !



A wasza przygoda jak się zaczęła?

Udostępnij ten post

10 komentarzy :

  1. Widzę, że jestem jedną z niewielu książkoholików, którzy dość niedawno rozpoczęli swoją przygodę. I również miało to miejsce w wakacje, tata polecił mi serię o Tomku Wilmowskim. Całą trylogię czasu mam za sobą i uważam ją za naprawdę wartą uwagi :D
    Pozdrawiam,
    Jessie
    https://lifting-pages.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo to fajnie nie tylko ja w wakacje zaczęłam czytać. :D

      Usuń
  2. Ja nałogowo czytam od niedawna...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo no to mam nadzieję że już nadrabiasz te wszystkie lata :D

      Usuń
  3. Nałogowo czytam od dobry ośmiu-dziewięciu lat, mimo że zaczęłam czytać już w wieku czterech, może nie były to jakieś ambitne lektury, tylko bajki Disneya, to i tak byłam z siebie dumna, że jakby nie było nauczyłam się czytać sama i to o całe trzy lata wcześniej niż moja siostra ;D
    Jednakże za początek tego ,,prawdziwego" życia książkoholika uważam przeczytanie całej serii ,,Harry Potter" w cztery dni ;)
    Bardzo ciekawy post! :D
    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak cała seria Harrego Pottera w 4 dni chyba żartujesz :O Ja czytałam kilka miesięcy, ale też miałam duże przerwy bo pożyczałam książki.

      Usuń
  4. Jeju ja nawet nie pamiętam jaka była moja pierwsza przeczytana samodzielnie książka :D tą książkę od dawna mam w planach :)

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie był to standard - HP <3
    Ale Czerwień rubinu też była całkiem spoko, poza tym, że spaliłabym Gideosia.... Zresztą zrobiłyśmy to z Justyną w jej Problemach fantastycznych dziewczyn :D
    Ale Błękit szafiru to była już dla mnie porażka, bo Gwenny zamieniła się w fontannę pokojową. I Gideoś nadal żyje.
    Ciekawa jestem co będzie w Zieleni szmaragdu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Harrego Pottera nie tak dawno czytałam, a codo Gideosia to tak bywał na prawdę irytujący :D

      Usuń